Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197

Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197
» Przerywniki muzyczne Bler Blog

Blog o komiksie Bler

Przerywniki muzyczne

Soundtrack. 3.Myslovitz – Dla ciebie

Nie przepadam za polską muzą, może dlatego, że wolę śpiewy czynione w raczej niezrozumiałym dla siebie języku. Mniej przeszkadzają mi w robocie. pewnie także dlatego, że po angielsku każda zaśpiewana głupota brzmi dobrze.

Chłopaki z Mysłowic nie śpiewają głupot. Nigdy nie śpiewali, ale też nigdy nie byłem ich fanem.

Kiedy pierwszy raz ich zobaczyłem na poczatku lat 90′ w regionalnej tv, wydali mi się dość dziwaczni, zwłaszcza Rojek wyginający się jakby był z plasteliny, zachowujący się w dość charakterystyczny sposób. Nie dało się ich zapomnieć. Jakiś czas potem dowiedziałem się, że znajoma, opiekująca się klubem studenckim „Straszny dwór” w kampusie studenckim, w Katowicach Ligocie, organizowała im pierwsze koncerty. Jeszcze więcej czasu potem, byłem katowany przez sąsiada w Akademiku puszczaną na okragło płytą  „Miłość w czasach popkultury”. To był ten album po którym, przynajmniej w moim przekonaniu, Myslovitz zrobili potężny skok od zespołu z prowincji do ulubieńców mediów i wogóle wszystkich. Odtąd poruszają się gdzieś na krajowych wyżynach, ponad toną chłamu poniżej, balansując pomiędzy klimatami Oasis z jednej strony i Radiohead z drugiej. Ciesze się, że odnieśli sukces, ale… nie pasują do tego kraju.

Nadal też nie jestem ich fanem.

Ale jak słyszę ten kawałek to cierpnie mi skóra. Natrafiłem na niego znowu, ostatnio w necie, wsłuchałem się w słowa tekstu i pomyślałem; „zaraz…to przecież pasuje dlo Blera!” Tak też trafił na ten hipotetyczny sountrack.


Dźwięk i obraz!!!

W zeszłym miesiącu zaprezentowałem jakim utworem muzycznym będą kończyły się przygody Blera. Dziś mam niezmierną przyjemność zacząć od drugiego, tego właściwego końca i przedstawić utwór towarzyszący początkowi komiksu. Oczywiście towarzyszący umownie, bo raczej nie przewiduje grających stron komiksu, co zapewne od strony finansowej zupełnie by mnie zrujnowało. Pewnie takie dźwiękowe strony kosztowałyby i tak mniej niż cena użycia piosenki Bowiego….No właśnie, wypada napisać teraz kilka słów o autorze…

Panie i Panowie, David Bowie!

Człowiek kameleon, ćpun, farbowany biseks, businessman, człowiek renesansu, geniusz. Cokolwiek by o nim nie powiedzieć, jego wkład w kształt współczesnej muzyki pop jest nieoceniony. Kilka słów nie wystarcza, żeby opisać skalę zjawiska na jakie w ciągu tych czterech dekad funkcjonowania na rynku wyrósł Bowie. Bez tego faceta proawdopodobnie i glam i punk nie wyglądałyby, tak jak wyglądały a i współczesna muzyka rockowa być może byłaby nieco inna.

Piosenka I would be your slave pochodzi z przedostatniej płyty Mistrza Heathen wydanej w roku 2002.

A jak już w głośnikach leci kawałek, zapraszam do zerknięcia na dół na te kilka kadrów, do których zilustrowania go sobie wybrałem ( po kliknięciu można sobie powiększyć i po ludzku przeczytać). Życzę miłego odbioru!


Na początek…przerywnik muzyczny nr 1!

Dziś mam przyjemność zaprezentować utwór z zamierzchłej przeszłości, dla niektórych tak odległej, że mogłoby się wydawać, iż w tamtych ponurych czasach na świecie nie było żadnej muzyki, w kinie nie było co oglądać, a rycerze jedi walczyli stojąc nieruchomo naprzeciw siebie i od czasu do czasu smyrając się mieczami.

Ale wróćmy do tematu. Mamy rok 1977, na wyspach i w całym wolnym świecie króluje punk rock. The Stranglers w swoim najlepszym składzie: Jean-Jacques Burnel – gitara basowa, śpiew, Hugh Cornwell – śpiew, gitara, Dave Greenfield – instrumenty klawiszowe, śpiew; Jet Black – perkusja (o dzięki ci wikipedio!)  nagrywają swój drugi LP – „No more heroes”,  kontynuujący mroczne i duszne klimaty z ich pierwszej  płyty ( Rattus Norvegicus). Tytułowy, prezentowany dziś utwór dotarł do 8 miejsca na angielskiej liście przebojów, tym samym okazał się najbardziej hitowym numerem tej płyty i zarazem jednym z najbardziej znanych kawałków tej formacji.

Nie byłoby Blera bez tego utworu. Powinien rozlec się w Waszych uszach,  zaraz po przerzuceniu ostatniej strony  komiksu. Do tego momentu zostało jeszcze trochę czasu a tymczasem…miłego słuchania!