Archive for Lipiec, 2010

Napisali o nas!!!

Lipiec 15, 2010

Od samego początku  Bler blog i nadciągajaca publikacja komiksu spotykają sie z bardzo ciepłym przyjęciem. Nie tego spodziewał się autor, otwierając  swojego skromnego bloga w największe upały!

Ponieważ nagromadziło się trochę tych wzmianek  i wciąż przybywają nowe, czas podsumować do czego zdolni są redaktorzy prowadzący czołowe komiksowe sajty w Polsce.

Gildia komiksu – Gildia jak zwykle była pierwsza. Tu także po raz pierwszy użyto określenia „legendarny”, tym samym  nobilitując bohatera i wystrzeliwując go na firmament, gdzieś w okolice Domana, Funkiego K., Duke Nukem Forever i innych znamienitych postaci.

Aleja komiksu – Aleja zawsze stała po naszej, czyli jedynej słusznej, stronie. Napisali o Blerze, że wyjdzie już w 2006 ( dodatkowo publikując jako jedyni dwie plansze komiksu), piszą i teraz. Rzetelnie i na temat. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli powtarzać sytuacji w 2014 , przynajmniej nie w odniesieniu do pierwszego tomu.

Kolorowe zeszyty – Pomimo, że Bler w formie zeszytowej raczej nigdy nie wyjdzie, został opisany tu bardzo szczegółowo. Streszczono dzieje związane z Areną komiks a także z wydawnictwem o nazwie Kultura Gniewu. Znalazło się też miejsce, żeby w sensacyjnej formie nawiązać do wyprawy z próbnym wydrukiem do Komiksowej Warszawy. Życzliwych autorów informujemy, że żaden kataklizm nam nie straszny a odpowiednia sumka przeznaczona na publikację, bezpiecznie spoczywa w sejfku.

Wrak – Autor Wraka okazał się bardziej powściągliwy i ekstraktował z Blerbloga samą esencję wiadomości. Niestety nie wspomniał, że Bler zdobił kiedyś ekran startowy jego strony, ale kto by tam teraz pamiętał o ekranie startowym Wraka, zwłaszcza kiedy i on przeszedł do legendy.

Kultura Gniewu – KG entuzjastycznie odniosła się do najnowszej okładki, co jest bardzo słuszne, gdyż wbrew opiniom niektórych jest ona totalnie kosmicznie zajebista najlepsza. Tym samym dobry obyczaj pisania o Blerze na blogu tego wydawnictwa został podtrzymany. Próbowaliśmy przez podstawione osoby wyciągnąć od nich czy przypadkiem nie mają zamiaru w najbliższym czasie wydać jakiegoś komiksu o superbohaterze z Krakowa. Jak dotąd brak odpowiedzi.

Blog Śledzia – Śledziu odnotował powstanie bloga krótkimi słowy, ale nie zawahał się napisać o środowiskowej legendzie jaka za Blerem podobno się ciągnie. Bardzo to na duchu podnoszące, trzeba teraz walczyć, żeby na legendzie się nie skończyło.

Blog Maćka Pałki – Maciek właściwie napisał o zredagowanej  przez siebie Antologii a ściślej o okładce uczynionej przeze mnie. Tak przynajmniej na początku to wygląda, bo zaraz potem jest i o Blerze i o całej działalności autora,  próbach wspinania się na szczyty i towarzyszących im bolesnych zjazdach na dupie w dół.

No i tyle. Odwiedzajcie te wszystkie miejsca i chłońcie zawartą w nich mądrość! Jeśli kogoś nie wymieniłem, będzie uzupełnienie.

Obiecałem Jarkowi z Wraka, że pozmieniam jego fotę.

Dziś pozwolę sobie zaprezentować kolejny gotowy kadr z komiksu w towarzystwie malowanego prototypu. Ponieważ  poprzednia tego typu prezentacja spotkała się z Waszym dużym zainteresowaniem, zdecydowałem się  kontynuować ją w formie cyklu. Przynajmniej na tyle, na ile wystarczy ciekawych przykładów. Dziś dla utrudnienia obrazki, których nie można nałożyć na siebie:)

Okładka Blera!!!

Lipiec 9, 2010

Hej ho!

Jutro miała być premiera jeszcze jednej okładki.

Nic z tego. Zły los każe mi spędzić ten dzień z dala od komputera  i raczej niewiele mogę tu zmienić. Wrzucę więc tą okładkę już dziś, żeby coś było. Tylko proszę potem nie pisać w komentarzach, że nie jest najlepsza., bo nawet nie będę mógł ich na bieżąco cenzurować:)

Data wykonania: 26.05.2010

Opis:

Wracamy do motywu wielkiej głowy i w moim skromnym przekonaniu wreszcie wszystko jest na swoim miejscu. Dodatkowo wizerunek nie do końca poskładanego Blera znakomicie koresponduje z tytułem. Od prawie samego początku było to jedno z założeń okładki. Można wreszcie spokojnie zająć się teraz tym, co najwazniejsze, czyli środkiem!

Golden Years

Lipiec 9, 2010

Sajty komiksowe odnotowały pojawienie się tego bloga.  Gdzieś nawet wspomniano o Arenie Komiks, magazynie, na którego stronach wszystko się zaczęło.

Dołączyłem do załogi Areny w 2002 i zostałem z nimi już do końca. Był to w tamtym czasie jeden z najlepszych magazynów, miał świetnie zbalansowaną część publicystyczną w stosunku do zawartości komiksowej. Layout był bardzo elegancki a zarazem nowoczesny. Do tego autorzy prezentowanych komiksów od samego początku należeli do ścisłej czołówki. Z czasem redaktorzy Areny umożliwili prezentowanie swoich prac nieco młodszym i mniej znanym rysownikom, tak też trafiłem na łamy tego pisma.

Idea mojego komiksu była mniej więcej taka: wrzucić faceta o nadprzyrodzonych zdolnościach w naszą, albo przynajmniej podobną do naszej rzeczywistości i spróbować wyobrazić sobie jak to będzie wyglądać…na początku, krótko, będzie ignorowany, ale jego zignorować się nie da, więc…dziennikarze zrobią z niego swój temat jak ze świńskiej grypy czy trzęsień ziemi . Ostatecznie zostanie uznany za zagrożenie i władze podejmą próbę jego zneutralizowania. Nikt nie może stać ponad prawem, zwłaszcza superbohaterowie.

Tak mniej więcej wyglądały przygody publikowane przez 2 lata w pięciu numerach tego magazynu. W międzyczasie bohater przeszedł małą transformację i wizualnie, z grubsza ewoluował do postaci, jaką ma dzisiaj.

Niestety nie wszystko było takie świetne. Scenariusze powstawały z odcinka na odcinek, ponieważ w tamtych czasach często zmieniałem miejsce zamieszkania, niektóre nawet na kolanie. Bezlitosna i zawsze czujna krytyka wychwyciła mankamenty i z miejsca je napiętnowała. Kiedy po raz pierwszy pojawiła sie możliwość zbiorczego wydania przypomniałem sobie o nich i napisałem wszystko od nowa. Podobno dużo lepiej.

Malowane czy rysowane?

Lipiec 6, 2010

Wczoraj było o okładkach, więc dziś wypadałoby pójść za ciosem i odsłonić , co dalej ( pojutrze strona druga, potem trzecia itd…)
Przy okazji ciekaw jestem Waszej opinii.

10 lipca 2010 zaprezentuję okładkę pierwszego tomu Blera.

Zanim to nastąpi chciałbym opowiedzieć o genezie jej powstania  i przedstawić wszystkie wersje, które w ten czy inny sposób do niej doprowadziły. Zrobiłem w życiu wiele różnych okładek – lepszych i gorszych, ale ta była z wszystkich najtrudniejsza. Pewnie dlatego, że to komiks dla mnie dość ważny.

Data wykonania: 28.10.2006 r.

Opis:

Rysowana przymiarka przed wersją malowaną (która nigdy nie powstała), wysłana ówczesnemu, potencjalnemu wydawcy, dość znacznie zaangażowanemu  w projekt.  32 plansze pierwszej historii zostały zakończone w grudniu 2006. Następny rok miał być rokiem publikacji pierwszej części Blera, wypadało więc pomysleć o okładce.

Powód odrzucenia:

Pomysł okazał się zbyt spojlerowy względem zawartości komiksu (eee, bo ja wiem…), a kolorystyka z zupełnie innej opowieści.

Projekt został odrzucony przez wydawcę. I bardzo słusznie.

————————————————————————————————————————————————–

Data wykonania: 27.04.2007 r.

Opis:

Premiera tuż, tuż a pomysłu na okładkę wciąż brak? Co robić? To proste! Należy wziąść niewykorzystany projekt z zupełnie innej rzeczy, obrobić,wkleić tytuł i…może zagra…może będzie genialnie. Nie było.

Powód odrzucenia:

Wydawca, o ile pamiętam nawet tego nie skomentował. Wysłałem to jakoś przed Wielkanocą 2007. Ponieważ po świętach nadal nie było odpowiedzi, a ja w międzyczasie zmieniłem nieco zdanie na ten projekt ,postanowiłem nie upominać się o niego i traktować sprawę , jakby do niej nigdy nie doszło.

Co ciekawe, pomysł ten przydał się, przynajmniej w części, przy pracy nad wersją kolejną…

————————————————————————————————————————————————–

Data wykonania: 23.06.2007

Opis:

To był moment zwrotny, gdyż okazało się, że jesienią 2007 ( na konwent) nie da się wydać Blera. Problem związany był z proponowanym formatem, o czym zapewne opowiem szerzej w innym miejscu. Tak czy inaczej zadecydowano, że publikacja zostanie przełożona na rok następny a w miedzyczasie będzie powstawał kolejny odcinek, żeby mozna było (wzorem Biocosmosis) opublikować je w niewielkim odstępie czasu . Tym razem przyczyny osobiste zadecydowały, że stało się inaczej, ale o tym też innym razem.

Powód odrzucenia:

Pomimo argumentacji, że okładki „z twarzą” sprzedają się lepiej niż wszystkie inne, okładka odpadła jako nie nadająca się do opowieści superbohaterskiej a ponadto mało dynamiczna. Akurat w tym wypadku było mi żal.

————————————————————————————————————————————————–

Data wykonania: 22.08.2007

Opis:

Miało być dynamiczniej a przy okazji zrobiło się po krakowsku! Okładka wreszcie podobała się wydawnictwu a na horyzoncie już błyszczał szczerozłoty order w podzięce za zasługi w propagowaniu miasta! Mawet Empik się załapał, co jak wiadomo mogło tylko pomóc w sprzedaży u tego wielce wymagającego dystrybutora.

Powód odrzucenia:

Skróty perspektywiczne są w modzie, skróty perspektywiczne są fajne. Tyle, że gdzieś jest granica, po przekroczeniu której wychodzi że postać ma np. jedną rękę ogromną a drugą króciutką i chudziutką. Świadomość, że przekroczyłem tą niepisaną barierę,  każdego dnia stawała się równie natrętna, co widmo procesu z twórcami Lobo. Ostatecznie, okładka została spisana na straty. To wyrzucenie projektu zapoczątkowało reakcję łańcuchową, w wyniku której  w koszu wylądowała cała dotychczasowa plastyczna strona przedsięwzięcia.

—————————————————————————————————————————————————-

Data wykonania: 30.10.2008

Opis:

Idziemy starym tropem, czyli pokazujemy więcej postaci, ale niech nie będzie tak cholernie optymistycznie biegnący przez Kraków!  Niech najlepiej siedzi w piwnicy! Niech cierpi! Niech go podłaczą do kroplówki! Niech mu źle patrzy z oczu i niech to wreszcie kontrastuje z tytułem! Nawiasem mówiąc w 2008 rozpocząłem przygotowywanie Blera od nowa. Tym razem miało to być wydanie albumowe, 46 plansz, na tyle zamknięte, żeby dało się czytać, nawet gdyby nigdy nie wyszła kontynuacja. W dodatku z przyczyn obiektywnych zrezygnowałem z malowania na rzecz czarno-białego rysunku z komputerowym kolorem co wyszło tylko na plus całemu przedsięwzięciu.

Powód odrzucenia:

Po wydrukowaniu wersji demo komiksu na WSK 2010 Komiksową Warszawę 2010 okazało się , że nie wszystko co dobrze wygląda na komputerowym ekranie równie okazale prezentuje się w rzeczywistości. Miałem okazję przyjrzeć się, jak komiks jest odbierany na żywo i jednym z wniosków było, że trzeba będzie z okładką spróbować jeszcze ten jeden, ostatni raz!

—————————————————————————————————————————————————

Data wykonania: 26.05.2010

Opis:

Premiera już za kilka dni. Sami ocenicie czy mamy regres czy ewolucję . Jak narazie więcej opinii jest po tej drugiej stronie. Zapraszam 10.07.2010!

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

A już za kilka dni! 95 wersji strony trzeciej oraz 112 wersji strony piątej!!! Nie wyłączajcie odbiorników,  pozostańcie z nami!

Dziś mam przyjemność zaprezentować utwór z zamierzchłej przeszłości, dla niektórych tak odległej, że mogłoby się wydawać, iż w tamtych ponurych czasach na świecie nie było żadnej muzyki, w kinie nie było co oglądać, a rycerze jedi walczyli stojąc nieruchomo naprzeciw siebie i od czasu do czasu smyrając się mieczami.

Ale wróćmy do tematu. Mamy rok 1977, na wyspach i w całym wolnym świecie króluje punk rock. The Stranglers w swoim najlepszym składzie: Jean-Jacques Burnel – gitara basowa, śpiew, Hugh Cornwell – śpiew, gitara, Dave Greenfield – instrumenty klawiszowe, śpiew; Jet Black – perkusja (o dzięki ci wikipedio!)  nagrywają swój drugi LP – „No more heroes”,  kontynuujący mroczne i duszne klimaty z ich pierwszej  płyty ( Rattus Norvegicus). Tytułowy, prezentowany dziś utwór dotarł do 8 miejsca na angielskiej liście przebojów, tym samym okazał się najbardziej hitowym numerem tej płyty i zarazem jednym z najbardziej znanych kawałków tej formacji.

Nie byłoby Blera bez tego utworu. Powinien rozlec się w Waszych uszach,  zaraz po przerzuceniu ostatniej strony  komiksu. Do tego momentu zostało jeszcze trochę czasu a tymczasem…miłego słuchania!

Start!

Lipiec 4, 2010

Podobno mamy aktualnie kolejną ( którą to już?) zapaść rynku komiksowego w Polsce. Jak powszechnie wiadomo, tego typu okoliczności to najlepszy możliwy moment, żeby wydać swój autorski komiks. Nie oglądając się więc zbytnio na wiatr, który i tak zawsze wiał w oczy,  podjąłem kroki, żeby mój projekt, przygotowywany od paru, ładnych i okrągłych lat, wreszcie ujrzał światło dzienne i ewentualnie półki jakichś fanów komiksu. Premiera planowana jest, mniej więcej na około za trzy miesiące, czas zatem najwyższy, żeby większości z Was przybliżyć o co z tym Blerem wogóle chodzi.

Zapraszam do odwiedzania. Materiału do zaprezentowania jest sporo, więc natychmiastowa śmierć blogowi raczej nie grozi.