Blog o komiksie Bler

Latest

Bler 1: Lepsza wersja życia za free

BLER OKLADKA2016Moi Drodzy,

Nadszedł ten dzień, że z nieskrywaną przyjemnością mogę całkiem darmowo udostępnić Wam pierwszy album z przygodami Blera. Zapewne dla wielu z Was będzie to pierwsza okazja spotkania się z tą postacią i poznania jego przygód. Mam nadzieję, że te pierwsze 46 stron przypadnie Wam do gustu i zachęci do poznania kolejnych części. Od premiery pierwszego albumu minęło już 5 lat a na jesień przygotowuję kolejny, tym razem już szósty tom. Życzę Wam miłej lektury i przyjemnych wrażeń!

Poniżej link do obejrzenia i ściągnięcia:

BLER1_Lepsza wersja życia_PL

Ludzie rysują Blera S04 # 04 – Grzegorz Przybyś

Grzegorz Przybyś to artysta, który zarówno świetnie sprawdza się w komiksie jak i w malarstwie digitalnym. Choć ostatnimi laty jego twórczość zdaje się zmierzać bardziej w tym drugim kierunku to wszystkie jego działania komiksowe robiły i nadal robią bardzo pozytywne wrażenie i chciałby się kiedyś zobaczyć pełnometrażowy album z tymi wspaniałymi rysunkami, które niegdyś tworzyły klimat teledysku Kosmostumostów artysty znanego jako L.U.C. … ale zaraz! właśnie czytam, że było na papierze, w jakimś koszmarnie niskim , nawet jak na Polskę, nakładzie (222 egz, really???), dodatkowo nie można nie wspomnieć , że w przedsięwzięcie było zaangażowanych jeszcze trzech innych rysowników… to tylko potęguje niedosyt związany z komiksową twórczością Grześka! Z pewnością nie wystarczą tu znakomite okładki, jak np. ta do Niesamowitych opowieści Josepha Conrada, komiksowego Wiedźmina oraz Gier Hard West oraz Hard Reset i jeszcze wiele innych znakomitych ilustracji, które koniecznie musicie zobaczyć!

Wraz z bratem Grzegorz w 2010r. założył studio Division 48, które współpracuje z największymi polskimi studiami tworzącymi gry i animację. Sam współpracował bądź nadal współpracuje z Techlandem, CD Projekt Red, Intermarium, Ubi Soft, Blizzard czy Dark Horse do którego tworzy okładki komiksowe. Jest też jednym z wykładowców wrocławskiej szkoły Fenomenarium, gdzie prowadzi zajęcia z concept artu oraz ilustracji. Obecnie jest Art-directorem przy grze Exiled, która ma być osadzona w postapokaliptycznej rzeczywistości.

W swojej twórczości Grzegorz często w efektowny sposób łączy kreskę komiksową z digitalnym malarstwem. Dzięki temu godzi ze sobą dwa światy – tradycyjnej czarno białej grafiki komiksowej i cyfrowe malarstwo. Wszystko zrobione na poziomie i z ogromnym wyczuciem. Można samemu sprawdzić TU , jeszcze TU oraz TU i pewnie nie wyczerpałem nawet połowy miejsc, w których są jego grafiki.

Zanim zaprezentuję Obrazek z Blerem, który Grzegorz narysował dla mnie podczas Pyrkonu 2016 muszę wyrazić podziw dla jego umiejętności koncentracji i skupienia. Jako, że do rysowania doszło w ostatnich godzinach, ba, minutach naszej obecności na imprezie, Grzegorz był zmuszony tworzyć nawet w trakcie demontażustoiska. Zdążył dosłownie minuty przed złożeniem stolika na którym pracował. Ogromnie żałuję, że nie zarejestrowałem samego procesu powstawania rysunku. Mam nadzieję, że to nie ostatnia taka okazja gościć w swoich progach osobę, którą podziwiam i której z całego serca kibicuję!

Szanowni Państwo oto Bler by Grzegorz Przybyś!:

45_Grzegorz Przybyś

 

Ludzie rysują Blera S04 # 03 – Kasia Niemczyk

Kto słyszał rok temu o Katarzynie Niemczyk – rysowniczce, której nagłe pojawienie się obecnie budzi w polskim światku komiksowym tyle (pozytywnych) emocji? Muszę się pochwalić, ze byłem jednym z tych nielicznych szczęściarzy i wcześniej ją poznałem, bo teraz to nie wiem czy odważyłbym się podejść i poprosić o rysunek.

Kaśka dokonała w brawurowy sposób tego, o czym marzy wielu a co do tej pory udało się tylko nielicznym – szturmem wzięła Marvela i od razu zaistniała w nim jako autorka serii komiksowej. Niedawno pojawił się już drugi zeszyt Mockingbird – opowieść, którą Kasia rysuje do scenariusza, którego autorem jest Chelsea Cain. W kolorach wspiera Kasię Rachelle Rosenberg, w stopce można też znaleźć cały sztab ludzi, którzy czuwają nad jakością komiksu ale wszyscy dobrze wiemy, że wszystko zaczyna i często kończy się na rysunkach, które w tym wypadku znakomicie są dopasowane do treści i charakteru opowiadanej historii. Ale, żeby nie było, że tylko „dobrze dopasowane „to muszę tu napisać że Kasia jest jednym z najlepiej rysujących polskich artystów komiksowych, nie rysowniczek, nie „komiks kobiecy”, łatka, która czas temu jakiś przyjęto, żeby nobilitować często słabe  rzeczy. Tym razem nic z tego. Dziewczyna bije na głowę po równo swoje koleżanki i kolegów. Te technicznie nieskazitelne rysunki, pozbawione wszelkich artystowskich manieryzmów budzą podziw i zazdrość. Jej twórczość pokazuje, że płeć nie ma znaczenia, kiedy chodzi o prawdziwy talent i umiejętności.  Przychodzi mi tylko do głowy, że gdyby Kasia zdecydowała się zakamuflować swoją obecność w Marvelu i jako pseudonim przyjęła jakieś bardziej zagranicznie brzmiące nazwisko to nikt by się nawet nie zorientował, że to Polka.

Co nasza Bohaterka robiła, kiedy jeszcze nic o niej nie wiedziano? Zawsze ściągam z Gildii, zrobię tak i tym razem. Można się stamtąd dowiedzieć, że Kaśka pracowała dla Division48 gdzie robiła animacje do Wiedźmina 3(!) oraz Might and Magic: heroes 7 (!!!), oraz ilustrowała karty do Street Fighter(UFS), Soul Calibur(UFS), oraz Samurai Shodown (FFG)

Na Tumblr można znaleźć da jej blogi, jeden poświęcony Komiksom, drugi bardziej związany z grami, choć również bardzo komiksowy. Czasem występuje pod Nickiem Daimida, choć od czasu startu w Marvelu częściej znajdziecie ją jako Kate Niemczyk. Jej prace znajdziecie też na Deviancie, gdzie macie jednocześnie cały przekrój jej najnowszej twórczości. Wśród tych najnowszych rzeczy nie sposób nie wymienić okładki do Invincible Iron Man

Jak już wspomniałem, miałem szczęście poznać Kasię, wraz z Grześkiem Przybysiem, przed jej, póki co największymi komiksowymi sukcesami jeszcze na Pyrkonie 2015. Oczywiście przedstawili fałszywymi imionami, więc dopóki nie obczaiłem na Facebooku z kim mam do czynienia, przez długo czas nie wiedziałem kto zacz. Nie tylko zdolni ale i skromni. Dzięki temu, że Bler się Kasi nawet trochę, jako komiks rzecz jasna , podoba, mamy od niej przepiękną i bardzo misternie wykonaną graficzkę, zrobioną w trakcie Pyrkonu 2016, w ciasnocie, wrzawie i ekstremalnie trudnych warunkach i jak zwykle znakomicie!

44_Katarzyna Niemczyk

 

Ludzie rysują Blera S04 # 02 – Tomasz Niewiadomski

W dzisiejszym odcinku człowiek – legenda twórca m. in postaci Ratmana – Tomasz Niewiadomski!

Pierwsze prace Tomka pojawiły się w pierwszej połowie lat 90′ w miesięczniku Nowa Fantastyka i wniosły wiele świeżości w graficzny charakter pisma. W opozycji do dopracowanych realistycznych ilustracji i komiksów, do jakich przyzwyczaiła swych czytelników Fantastyka, rysunki Niewiadomskiego operowały niespotykaną tam wcześniej artystyczną swobodą i umownością, do tego naszpikowane były sarkastycznym humorem, słowem mieszanka wybuchowa! Jednymi z pierwszych były ilustracje do shortów Grzegorza Janusza. Tak idealnie korespondowały z tekstem, że miało się wrażenie obcowania z doskonałą jednością. Obydwu panów, co naturalne, jeszcze nieraz potem miało okazje ze sobą współpracować, między innymi przy sztandarowym bohaterze Tomka – Ratmanie.

Pierwszy odcinek przygód tego myszopodobnego stworzenia ukazał się w NF we wrześniu 1994 roku, trzeba to zaznaczyć, że dotychczas na łamach tego pisma ukazywały komiksy realistyczne w typie Funkiego Kovala, Yansa czy Człowieka Bez twarzy. To co zaproponował Niewiadomski było czymś zupełnie nowym a jednocześnie nie mniej fantastycznym. Epizody z przygodami Ratmana nie tworzyły fabuły ciągłej, każdy odcinek był zamkniętą całością, z każdym wiązała się jakaś przygoda bohatera, często opowiadająca o spotkaniu z nie mniej dziwnymi od niego postaciami, nawet jeśli były to osoby prawdziwe jak np. Van Gogh czy w jakiś sposób do postaci historycznych nawiązujące jak Mad Marx, przywódca motocyklowego gangu Hells Engels. Ratman był pastiszem komiksu superbohaterskiego ale nie koncentrował się wyłącznie na obśmiewaniu panujących w nim reguł. Opowieść toczyła się swobodnie i trudno było przewidzieć gdzie bohater zawędruje w następnym odcinku. Wspomniałem, że autorem scenariuszy był Grzegorz Janusz, ale scenarzystami byli też Maciej Parowski i, przede wszystkim sam autor rysunków, wywiązujący się w tej roli równie znakomicie jak z rysunków.

Komiksy ukazywały się z początku regularnie, potem niejako z doskoku. Z czasem przygody Ratmana zawędrowały na łamy innych periodyków i magazynów komiksowych aby wreszcie w 2003 roku doczekać się pierwszego albumu zbiorczego, wydanego nakładem Kultury Gniewu komiksu Ratman: O obrotach dział niebieskich…

Rok później ukazał się kolejny tom przygód Ratmana Marsjanie z globalnej wioski a do dnia dzisiejszego jeszcze dwa następne. W międzyczasie Autor publikował komiksy w szeregu czasopism i antologii komiksowych a jego ilustracje między innymi trafiły na łamy Newsweeka i Życia.

Gdzieś w międzyczasie stworzył jeszcze innych bohaterów komiksowych Bolo i Nerwowlwera, choć mam wrażenie, że ścieżki tego ostatniego przecięły się kiedyś gdzieś z losami Ratmana, więc można go śmiało uznać za swego rodzaju Spin off

Styl Niewiadomskiego jest uproszczony, karykaturalny i bliski groteski, za to nie jest cartoonowy, autor często zagęszcza swoje grafiki sporą ilością kresek co może być jakąś przeszkodą dla osób wychowanych na kreskówkach spod znaku Cartoon Network. Jest bardzo charakterystyczny i z miejsca rozpoznawalny. Do tego dochodzi niesamowite poczucie humoru autora, który potrafi wydobyć całe pokłady komizmu nawet z pozornie nieśmiesznych motywów, bywa sarkastyczny ale też potrafi zaskoczyć błyskotliwą refleksją. Jego pozycja na polskiej scenie komiksowej jest ugruntowana i pewna, bywał porównywany do Mrożka i Mleczki. Mimo, że osiągnął status Mistrza, z którego twórczości czerpią kolejne pokolenia, nic nie zapowiada, żeby miał zamiar osiąść na laurach. Nic bardziej nie cieszy!

W oczekiwaniu na nowe prace i komiksy Tomka zapraszam do obejrzenia jak poradził sobie z Blerem. Muszę przyznać, że miałem małą tremę proponując mu obrazek do naszej galerii. Z tym większym miłym zaskoczeniem okazało się, że autor jest człowiekiem miłym i bezpośrednim a do tego znalazł czas i narysował świetny obrazek, który prezentuje poniżej:

BLer_TN_2015

 

Ludzie rysują Blera S04 # 01 – Arek Klimek

 

W dzisiejszym wydaniu zapowiadany z dawien dawna mój zdolny i pracowity kolega z Krakowa – Arek Klimek!

Pierwsze publikacje naszego dzisiejszego gościa sięgają jeszcze epoki, kiedy na rynku prężnie działało wydawnictwo Mandragora. Usiłowało ono wskrzesić tradycję wydawania u nas zeszytów historycznych i ruszyło z serią Strażnicy orlego pióra, na którego łamach zadebiutował Arek. Stworzył dla Mandragory dwa zeszyty Wielkie Łuki i Skarb Walezjusza. Już po energii płynącej z tych rysunków łatwo się zorientować, że tematy historyczne czy fantasy są autorowi rysunków niezwykle bliskie. Choć może nie jest to szczegółowy i dopracowany styl z jakim kojarzymy Klimka dzisiaj, to trzeba przyznać, że nie brakuje mu lekkości i dynamiki. Plansze są przejrzyste a szczegóły dotyczące stroju czy oręża potraktowane z wielką pieczołowitością. Start był dynamiczny więc jeszcze w tym samym 2006 roku Arek stworzył okładkę do polskiego wydania Essentiala Conana, na której bohater góruje nad swoimi przeciwnikami i z gniewną miną łoi ich wielkim mieczem po łbach. Kolejne lata będą dla Klimka trochę jak ta okładka – niezwykle pracowite i pełne pięcia się w górę.

Po publikacji w 2007 w dwóch antologiach, w 2008 startuje przedsięwzięcie o nazwie Słynni Polscy olimpijczycy do którego Arek przygotowuje cztery, w moim mniemaniu ale także w opinii czytelników i krytyki najlepsze albumy. Choć w produkcji całej serii przeważał pośpiech a scenariusze nierzadko robiły wrażenie pisanych na kolanie, trudno odmówić komiksom zrobionym przez Klimka rysowniczego zaangażowania i dokładności. W stylu rysownika zniknął ślad skrótowości obecnej jeszcze w Strażnikach. Teraz mamy do czynienia z bardzo szczegółowym i dokładnym rysunkiem, pełnym detalu, formalnie nawiązującym do najlepszych zachodnioeuropejskich tradycji. Pozostaje żałować że scenariusze nie zostały potraktowane w równie poważny sposób jak podszedł do swojej roboty nasz Autor. Styl który zaprezentował Klimek w Olimpijczykach będzie rozwijał się w jego kolejnych projektach, niestety nie wydanym, a jak można wnioskować z krążących w sieci kadrów świetnie zapowiadającym się postapokaliptycznym Yrmina, czy w albumie Epizodów z Auschwitz pt. Raport Witolda, poświęconym postaci Rotmistrza Pileckiego.

Rozwijający się niezwykle szczegółowy i rzetelny styl Arka ma, jak narazie swoje ukoronowanie w wydanym nakładem Egmontu komiksie Wiedźmin – Racja Stanu, który towarzyszył wydaniu przez CD-project drugiej gry o przygodach Geralta. Gdyby ktoś nie powiedział, że to robota Polaka z łatwością można by przeoczyć, bo to solidny kawał rysowniczej roboty. Ba, jeśli porówna się z nim dzisiejsze wydania Wiedźmina z Dark horse, wszelkie porównania wychodzą na korzyść komiksu Arka, W pracy wsparł Klimka swoimi kolorami Łukasz Poller, który już u nas kiedyś gościł. Efekt jest nader klimatyczny i znakomicie wpasowuje się w historię Wiedźmina. To świetna, solidna robota, która niestety nie miała swojej kontynuacji, a wielka szkoda, bo widać, że autorzy, nie wyłączając scenarzysty Michała Gałka włożyli w nią masę serca.

Śledzącym nasze poletko komiksowe może się wydać, że ten zapał Arka Klimka od tamtego czasu nieco przygasł – pojawia się już tylko gościnnie na łamach antologii i zbiorczych wydań, brak zapowiedzi kolejnych albumów. Nic podobnego! Autor jest cały czas zapracowany. Od lat chodzą słuchy, o projektach przygotowywanych dla Francuzów i Amerykanów, w sieci pojawiły się też plansze jego autorskiego komiksu fantasy. Niestety specyfika naszego komiksowego rynku zmusza rysowników, którzy chcą żyć ze swojego fachu do podejmowania trudnych decyzji i zgoła nie komiksowych wyzwań. Tak więc Klimek dołączył do grona najzdolniejszych storyboardzistów w Kraju i udziela swój talent na rzecz kampanii reklamowych. Nie są to może światy jemu najbliższe ale któż z nas, komiksiarzy robi wyłącznie to co lubi?

Pozostaje mieć nadzieję i mocno trzymać kciuki, żeby Autorowi Wilczana – bo tak ma się nazywać bohater jego autorskiej opowieści, udało się zrealizować komiksowe plany. Jest przedstawicielem nurtu w którym autorzy odpuścili sobie z artystowskie odloty na rzecz rozwijania komiksowego rzemiosła. Rzecz wbrew pozorom wcale u nas nie taka częsta a jeśli już się pojawia, często jest niedoceniana. Jak ten rozwój wyglądał , łatwo prześledzić na kilku zaprezentowanych przykładach i trudno się nie zachwycić. W moim skromnym mniemaniu tą ewolucję można porównać tylko z największymi.

Pod tym adresem znajdziecie trochę innych prac autora

Długo musiałem czekać na swojego Blera by Klimek ale kiedy już się doczekałem az krzyknąłem z zachwytu. Zeszło się to tributowanie ze smutnymi okolicznościami, otóż umarł jeden z moich idoli i duchowych mentorów – David Bowie. Jak się okazuje postać nie była też obca Arkowi, gdyż w jednej pracy błyskotliwie połączył ją z moim bohaterem.

Poniżej praca Arka a ja życzę autorowi wielu wspaniałych albumów i żeby długo jeszcze zachwycał nas swoją pracowitością i talentem! Wierzę, że prawdziwe sukcesy jeszcze przed nim.

 42_Arek Klimek

A jako ciekawostkę dorzucam jeszcze szybki szkic Arka do powyższego obrazka:

szkic

Skąd wziął się Bler? – pt.1

Byłem przekonany, ze to sto lat temu już wrzuciłem. Tymczasem nie mogę nigdzie znaleźć i w związku z tym mały update!

B01

 

Plansze z Blera 5!!!

Bler 5_Człowiek ze światła_mini-3 Bler 5_Człowiek ze światła_mini-4 Bler 5_Człowiek ze światła_mini-5 Bler 5_Człowiek ze światła_mini-6 Bler 5_Człowiek ze światła_mini-7 Bler 5_Człowiek ze światła_mini-17 Bler 5_Człowiek ze światła_mini-19

Ludzie rysują Blera S03 # 13 – Łukasz Kowalczuk

Zaczęło się w dniu, gdy dowiedziałem się, że jakiś facet robi cykl Nienawidzę ludzi. Jakie proste i genialne i jakie bardzo…moje!:) Może go nie tyle znienawidziłem, co strasznie mi się zrobiło żal, że sam na to nie wpadłem! Kiedy już miałem okazję zapoznać się ze zbiorem komiksów Łukasza, okazało się, że nienawiść do ludzi, jak można by się mylnie spodziewać, nie jest ich jedynym ani najważniejszym tematem. I bardzo dobrze. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z pełnokrwistym, obrazoburczym i nieprzebierającym w słowach undergroundem. Dzieje się wiele a gwałtowne zwroty akcji urywają głowę. Jest satyra społeczna, ofiarą padają tez klasyczne opowieści, (wiele nawiązujących do pracy na morzu – trudno się dziwić bo Autor z tamtych okolic!) nie brak nawiązań komiksowych a nawet środowiskowych. Jazda bez trzymanki ale bardzo ożywcza!

Nigdy nie byłem przesadnym fanem undergroundu ale soczyste prace Łukasza mają wszystko to, co w moim przekonaniu powinno w nim być. Jest to poprowadzone z inteligencją i wyczuciem no i z dużą świadomością konwencji a plastyka idealnie współgra z treścią.

Do 2014 powstało pięć zbiorków NL z najprzeróżniejszą tematyką, oprócz tego zbiorki Same, Szlamu Król, Harkonnen, Giant a także gościnne występy w innych magazynach i zbiorkach. Autor nawet na chwilę nie zwalnia tempa. Celowo zatrzymałem się w 2014 gdyż od wtedy powstaje jak na razie najbardziej chyba znany, sztandarowy komiks Łukasza Vreckless Vrestlers. VV to swego rodzaju ukłon w kierunku popkultury lat 80 i 90 XX wieku. Pozbawiona w dużej mierze tekstu opowieść o miedzywymiarowej lidze wrestlingu do dziś liczy sobie 4 albumiki a całkiem niedawno nakładem znanej i powszechnie lubianej Kultury Gniewu ukazało się jej zbiorcze wydanie! Powstanie tego dzieła może mieć pewien związek z figurkową pasją Łukasza. Swego czasu miałem okazję podziwać fragment kolekcji jego dziwnych-kosmicznych-wrestlerskich figurek z jakiejś nieznanej mi serii, robiły wrażenie! Komiks z tego, co mi wiadomo wywędrował też za granicę i spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Trudno się dziwić bo w całej swej bezkompromisowości nie brak w nim zabawy i jest całkowicie pozbawiony wszelkiego zadęcia.

W ostatnim czasei powstał też Violent Skate Bulldogs, okolicznościowy Zineheads Assemble oraz Kaiju. Autor nie tylko nie zwalnia tempa ale i narzuca sobie i nam – swoim czytelnikom- coraz szybsze!

Trochę o pracy i stylu

Jak można zauważyć, śledząc Facebook oraz stopki niektórych komiksów Autora, Łukasz stroni od komputera, zarówno jeśli chodzi o przygotowanie rysunków jak i ich ostateczną obróbkę. Dla mnie to wyraz konsekwencji a także nawiązanie do wielkich zachodnich wzorców. Narzędziami są zazwyczaj czarne pisaki, przynajmniej tak było w czasach NL. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy prace Łukasza powstają w coraz bardziej klasyczny sposób, szkic kolorowym – czerwonym lub niebieskim – ołówkiem a na to inkowanie. Nie widziałem co prawda butelki tuszu i stalówki na prezentowanych zdjęciach z pracowni, ale głowy nie dam, że ich tam nie ma!

Forma prac też ewoluuje od miejscami niedbałej zinowości w stronę pewnego rodzaju barokowości, ozdobności i autonomicznego, rozpoznawalnego stylu, co widać choćby na ostatnich okładkach.

Prace Łukasza jak już wspominałem, spotkały się z dobrym przyjęciem zagranicą. Mam nadzieję, że to dopiero wstęp do dominacji nad światem! Mnie udało się go złapać dosłownie w przededniu wielkiej kariery ( jak o cos prosic to tylko w przededniu , bo potem głupio!) i poprosić o Blera. Poniżej jego interpretacja w małym crossoverze ze światem z komiksów Tomka Samojlika! Podziwiajcie!

bler-friend-art

Ludzie rysują Blera S03 # 12 – Nikodem Cabała

W dzisiejszym, przedostatnim już odcinku cyklu, jeden z najciekawszych i najbardziej aktywnych przedstawicieli pokolenia, które rozpoczynało jeszcze w latach 90 – Nikodem Cabała.

Nasz dzisiejszy bohater swoje pierwsze kroki stawiał na łamach AQQ i KKK, dwóch dość popularnych w latach 90′ XX wieku czarno białych magazynów komiksowych. Zwłaszcza z drugim z nich był najmocniej związany jako jeden z członków Krakowskiego Klubu Komiksu, który to klub przez szereg lat wydawał pismo. Klub zrzeszał  publicystów, scenarzystów, rysowników i sympatyków sztuki obrazkowej. O sporym potencjale tej organizacji może świadczyć fakt, że jej członkowie do dziś aktywnie tworzą, i wydają pod powszechnie znanymi markami. Z inicjatywy KKK w 2003r. narodziła się antologia Piekielne Wizje, w której autorzy, rekrutujący się zarówno z szeregów klubu jak i z zaproszonych czołowych polskich rysowników, stworzyli krótkie komiksy na kanwie opowiadań Grahama Mastertona. Autorem wszystkich scenariuszy był jeden z filarów grupy Michał Gałek. Choć sama Antologia wywołała różne, jak się okazuje z perspektywy lat, zupełnie zbyteczne środowiskowe kontrowersje i nie każdemu krytykowi przypadła do gustu, komiks Gałka i Cabały był jednym z jej najjaśniejszych jej punktów. Najwyraźniej zadziałała jakaś dobra chemia gdyż kolejnym dziełem tego tandemu był już pełnowymiarowy album Duszpasterze, stworzony niedługo po antologii mastertonowskiej a opublikowany w odcinkach na łamach Nowej Fantastyki w latach 2006-2007. Z powstaniem tego albumu wiąże się też ukonstytuowanie działalności pART Studio, grupy rysowników, na której czele stanął Michał Gałek a w której szeregach między innymi znalazł się też Nikodem oraz Arkadiusz Klimek, Marcin Nowakowski, Mariusz Zabdyr, Tomasz Jędrzejowski, Wojciech Franzblau oraz Łukasz Mendel. Oprócz publikowania na łamach regularnie ukazującego się KKK, Gałek i Cabała pojawili się też z shortem w egmontowskiej antologii Człowiek w próbówce.

Rok 2006 był chyba całkiem udanym rokiem dla Nikodema, gdyż to wtedy właśnie ukazał się pierwszy tom cyklu Biocosmosis z którym odtąd będzie najlepiej kojarzony. Solidna, pieczołowicie narysowana Hard SF doczekała się nie tylko czterech kolejnych tomów ale i trzech antologii z krótszymi opowiadaniami. Klasie przedsięwzięcia najlepiej dowodzi fakt, że dwa pierwsze tomy zostały opublikowane amerykańskim legendarnym Heavy Metalu, piśmie w którym debiutowali najbardziej znani twórcy komiksowego świata. Napisana przez Edvina Volinskiego, prowadzona z wielkim rozmachem epicka kosmiczna saga to jedna z najbardziej konsekwentnie prowadzonych polskich serii i… moim zdaniem jedna z najmniej docenionych w Polsce. Równocześnie z Biocosmosis rozwija się współpraca Nikodema z wydawnictwem Roberta Zaręby, pod którego sztandarem w 2007 ukazały się albumy Pomidorowa i pierwszy tom Mroku. Równolegle już od 2004r. Nikodem ilustruje opowiadania dla Nowej Fantastyki, zajmując czołowe miejsce w niemal każdym z końcoworocznych plebiscytów . Czytelnicy NF doceniają dokładny styl Cabały i trudno się dziwić bo to jedne z lepszych pojawiających się w tym piśmie ilustracji!

W 2008 Artysta nietypowo względem dotychczasowej działalności, wykonuje kolor do dwóch tomów z cyklu Słynni polscy Olimpijczycy a zaraz potem, choć trudno w to uwierzyć jeszcze bardziej przyspiesza. Powstaja kolejne komiksy dla Strefy Komiksu, druga część Mroku oraz krótsze historie, które można znaleźć w antologiach Tod Robot, Apokalipsa, Likwidator, wspólnie z Ryszardem Dąbrowskim przygotowuje komiks Tybet – historie prawdziwe, pojawia się na łamach Kartonu i Ziniola. Pod koniec grudnia 2014 odbywa się kolejna edycja Komiksofonu, której gośćmi są włoski rysownik Luca Montaglian oraz nasz dzisiejszy gość. Warto też odnotować, że oryginały prac Nikodema od pewnego czasu można kupić za pośrednictwem Art Komiksu. Sam Artysta jest coraz częściej zapraszany do wzięcia udziału w wystawach oraz imprezach dla fanów Fantastyki a jego prace cieszą się zasłużonym, stale rosnącym uznaniem.

Parę słów o stylu

Ulubioną techniką Nikodema jest rysunek tuszem na papierze, jak sam często podkreśla nie może przemóc się do rysowania na tablecie, z czym pewnie by sobie doskonale poradził ale co papier to papier i trudno nie przyznać mu pewnej racji. Za to świetnie radzi sobie z komputerowym kolorem o czym można było się przekonać przy okazji Olimpijczyków. Jego rysunki są bardzo dokładne i pełne szczegółów. Znakomicie projektuje i odwzorowuje detale pojazdów, kosmiczne zbroje i cały szeregu rekwizytów uwiarygadniających sagę Biocosmosis. Świetnie radzi sobie też ze scenami dynamicznymi, pełnymi pojedynków i bitew z udziałem naprawdę bardzo wielu postaci. Wszystko dokładne i wycyzelowane aż do któregoś tam planu. To wymaga naprawdę niesamowitej konsekwencji, cierpliwości no i …masy czasu! Nieco inne jest oblicze Cabały, zaprezentowane jeszcze w 2003, w opowieści Eryk Pasztet z pamiętnych Piekielnych Wizji, gdzie rysownik osiągnął efekt grozy przez groteskowe potraktowanie ludzkich postaci. Niewiele od tamtego czasu widziałem podobnych komiksów tego autora ale przyznam, że taka formuła znakomicie sprawdza się w konwencji horrorowej i świadczy o wszechstronności Nikodema a także o tym, że do swych prac podchodzi w przemyślany i indywidualny sposób. Bardzo długo czekałem na Blera autorstwa Nikodema, ale było warto! Poniżej kolejny mocny akcent naszej serii. Bler by Cabała:

40.BLER - NIkodem Cabała

Ludzie rysują Blera S03 # 11 – Krzysztof Budziejewski

Powracamy do cyklu LRB z kolejnymi wspaniałymi pracami!

Być może wielu z Was nie słyszało jeszcze o Krzysztofie Budziejewskim. Sam muszę przyznać, że natrafiłem na niego dość przypadkowo, ot wertując zasoby Facebooka zobaczyłem efektowną i solidnie przygotowaną planszę. Z komentarza towarzyszącego pracy wynikało, że za rysunek odpowiedzialny jest mój rodak a przykładowa strona należy do komiksu Dead for hire za którym stoi niewielkie amerykańskie wydawnictwo Wicked Studios.

I choć jak pokazał czas z powyższego przedsięwzięcia nic nie wyszło to zapamiętałem prace Krzyśka i jest jedną z osób której gorąco kibicuję.

Na krajowym rynku pojawiło się stosunkowo niewiele publikacji tego artysty ale i tak udało mu się zgarnąć kilka wyróżnień np. w konkursie Praga Gada czy w konkursie im. Janusza Christy. Jego krótkie komiksy można podziwiać w wydanym przez Strefę Komiksu specjalnym wydaniu Superhero, w RCK czy w wydanej ostatnio Antologii opowieści ze świata Postapo.

 

Ulubione techniki i style

Krzysiek pracuje w ołówku i tuszu. Artysta ma duży respekt do tradycyjnych technik i opanował je w stopniu nie gorszym niż jego koledzy rysujący dla Marvela czy DC. Jak podkreśla, nie przepada za robieniem efektownych pin-upów, dużo bardziej pociąga go komponowanie planszy z kadrów i sprawne prowadzenie opowieści. Nie jest więc to styl przesadnie efekciarski, ale z pewnością można nazwać go porządną komiksową robotą, w której źródłem artyzmu jest staranność i dokładność wykonania. Słowo Solidne chyba najlepiej oddaje obecny charakter prac Budziejewskiego.

Wierzę, że to dopiero początek drogi Krzysztofa ku największym światowym wydawnictwom. Jakość jego prac rośnie z każdą kolejną publikacją. Widać wielkie zaangażowanie jakie wkłada w to, co robi. Miło być świadkiem tego progresu i życzę mu, żeby nie brakło pary i samozaparcia przy pokonywaniu kolejnych szczebli na drodze do perfekcji. Zapamiętajcie to nazwisko, bo jeszcze nas zaskoczy!

Poniżej Bler, którego dla nas wykonał a TUTAJ link do komiksu wykonanego dla Wicked Studios!

 

39.BLER - Krzysztof Budziejewski